krytykakultury at ownlog '06

recenzja spektaklu 'Trup' z Teatru Polskiego w Poznaniu, wersja nieocenzurowana.


Link 24.10.2011 :: 20:15 Komentuj (0)



Z siebie się śmiejecie, kretyni.



 



 



Głupi ten spektakl, nie podoba mi
się, ale zostanę, bo jestem ciekawa zakończenia.
Takimi słowami określiła w
przerwie swoje przeżycia leciwa dama, wyglądająca raczej na widza niedzielnego.
Czym była zniesmaczona i czego oczekiwała? To się już nie okaże, jednak można z
całą precyzją wymienić rzeczy, których nie zauważyła i opowiedzieć o nich tak,
jak powinny zostać odebrane.



 



W opisie spektaklu,
zaproponowanym przez skromny zasób tekstów źródłowych pojawia się hasło ‘czarna
komedia’ i być może sam dramat faktycznie nią jest, jednak w rękach Pawła
Szkotaka zmienił się, przeobraził całkowicie w zindywidualizowaną projekcję
niepokojów, obsesji i gorączkowych pragnień, które nigdy nie zostaną spełnione.
Właściwie to, co widzimy na scenie nie ma nic wspólnego z komedią, więc z czego
się śmieją pod nosem niedzielne damy?



 



Fabuła jest bardzo prosta: na
zadupie przyjeżdża gwiazda telewizyjna, wyciąga rękę [z milionem dolarów] do młodego
everymena, który w zamian za otrzymane
wynagrodzenie, musi [w twardo wyznaczonych ramach czasowych] popełnić
samobójstwo. Sposób w jaki to zrobi, wybrany zostanie przez telewidzów, którzy
wraz z głupawymi członkami ekipy technicznej mają wgląd w każde działanie
bohatera. Eldon Phelps [w tej roli porażający Łukasz Chrzuszcz] faktycznie
umiera, zastrzelony przez Ginę Yaweth [wspaniała Ewa Szumska]. Dużo gagów [dla
podlizania się mało wyrafinowanej publice, a tym samym zagwarantowania sukcesu
scenicznego], ogromny potencjał intelektualny, artystyczny i emocjonalny,
wyciśnięty przez Szkotaka do ostatniej kropli. Arcydzieło.



 



Tak się jakoś zawsze składa, że
spektakle reżyserowane przez dyrektora Teatru Polskiego są naznaczone bólem i
obawami, ale nie widzi się tego, przychodząc do teatru się rozerwać, albo ‘bo wypada
się czasem odchamić’. Zatem można stwierdzić, że Szkotak kreuje obrazy
dwutorowe, które zaspokoją oczekiwania wszystkich widzów. W tym przypadku
podział jest prosty: ci głupi chichoczą z dowcipnych dialogów, a ci mądrzy na
przemian dostępują któregoś wariantu katharsis [o ile katharsis ma w ogóle
różne opcje] i litują się nad tymi głupimi, myśląc ‘z siebie się śmiejecie,
kretyni’. Jest to prawda, ponieważ właściwy spektakl toczy się na widowni.
Przekraczając próg teatru, dobrowolnie przystępujemy do eksperymentu, polegającego
na wcieleniu nas do okrutnego reality show. Niewiele czasu trzeba, żebyśmy
poczuli się jakbyśmy siedzieli przed telewizorem. Czujemy, że mamy władzę nad
tym, co się dzieje na scenie. Możemy przecież głosować.



Efekt potęgowany jest w przerwie,
kiedy otrzymujemy kupon, na którym należy zaznaczyć ulubioną opcję śmierci
Eldona i wrzucić karteczkę do urny. To jest moment, w którym mądry widz myśli,
że to upiorne, decydować o śmierci w taki sposób, w jaki wybiera się władze
państwowe, albo bierze udział w losowaniu bonów zakupowych w hipermarkecie. ‘Chyba
nie powinno tak być, czuję się jak część tego spektaklu/programu’.



 



Później, dla mądrego widza jest
tylko gorzej. W szklistych oczach Chrzuszcza widzi wszystko, co sam przeżywa i
co mógłby przeżywać, gdyby dowiedział się, że to ostatni tydzień jego życia.
Eldon chce pogodzić się z rodziną, odzyskać dziewczynę, obdarować wszystkich,
których kocha, potrzebuje wzajemności, bliskości instant i świadomości, że end
jednak będzie happy, bo uda mu się dojść do ładu ze wszystkim co spieprzył do
tej pory. Nie udaje się. Bohater zagłusza porażki ciężkimi baletami z dwoma
kurewkami. W Disneylandzie. [Niesamowita, kipiąca symbolami estetyka. Świńskie
maski, fioletowa pościel, w sam raz dla szaleńca, hałas, smutek]. Wtedy jego
szanse na bezbolesne odejście we śnie spadają, bo głosujące niedzielne damy nie
przepadają za imprezowiczami.



Potem Eldon próbuje na coś się
przydać w szpitalu dziecięcym, wycofać się z programu, oddać pieniądze, zerwać
umowę, wpłacić wszystko na konto jakiejkolwiek organizacji charytatywnej,
zrobić cokolwiek, wykupić się z tego paktu.



 



Nikt nie chce jego ‘krwawych’
pieniędzy, matka, brat i ukochana Christie nie przyjmują samochodów, które od
niego dostali. Zostaje całkiem sam, z miodowymi bułeczkami, które przynosi mu
dziewczyna, a które kojarzą mu się z dzieciństwem.



 



 



I mówi, że nie lubił wstawać w
poniedziałki, dlatego go wywalili z pracy w sklepie, ale że teraz trochę żałuje,
że jutro nie wstanie.



 



 



Porażające, poruszające,
wstrząsające do głębi. W spektaklu Szkotaka nie ma ani szczypty patosu, ani
odrobiny teatralnego przegięcia, hiperbolizacji uczuciowości. Jest tylko
uczciwość i prawda. I opowiadanie półgłosem o zawiedzionych oczekiwaniach,
które nie spełniają się nawet, kiedy zbliżamy się do końca naszej historii, o
ludziach, którzy łamią nas, nie chcąc nas słuchać i przyjąć wszystkiego, co
chcemy im dać, o potrzebie kolekcjonowania szczęśliwych wspomnień, która budzi
się w ostatnim momencie, o tym, że pozwalamy wchodzić z butami w nasze
cierpienie, które jest najintymniejszą z prywatnych spraw, aż wreszcie o tym,
że śmierć jest nieunikniona i nieważne jak będziemy się o nią ocierać w
codzienności; czy będzie to rozjechany kot, czy reportaż wojenny; i jak bardzo
się do jej nieuchronności przyzwyczaimy, śmierć nam się zdarzy.



 



Depresyjność, oczywista samotność
zawsze i we wszystkich możliwych konfiguracjach. Metaforyka budowana przez
hiperrealistyczny język dosłowności [tak wielka dosłowność, która nie może
zostać zrozumiana dosłownie], niezjedzone bułeczki, fizycznie bolesne
przeciekanie ostatnich chwil, marzenia niespełnione, Eldon- papierek lakmusowy
współczesności.



Śmiertelnie [!] poważna komedia.



Załóż bloga

Archiwum

2020
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2019
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2018
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec

Kategorie

Linki

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl